wtorek, 9 kwietnia 2013

Baletnica, czyli kota domowego dzikie zabawy



Baletnica to kotka, która mieszka u nas od dwóch lat. Wcześniej tylko nas odwiedzała, żeby dostać coś do jedzenia. Ktoś wyrzucił ją z domu jak była bardzo malutka. Przetrwała trudne chwile tylko dzięki dobrym ludziom z osiedla, którzy zaopiekowali się nią na tyle, że nie chodziła głodna oraz miała mały, bo mały, ale własny kącik do spania - drewnianą budę. Żyła tak przez pięć lat. Sama musiała o siebie zadbać, zdobyć jedzenie, ukryć się przed różnymi niebezpieczeństwami oraz nieprzychylnościami pogody i losu.



Po odejściu naszej Pumy, postanowiliśmy zaadoptować Baletnicę. Na początku strasznie się bała, ale kiedy przekonała się, że jest ciepło, cicho, bezpiecznie, i jeszcze do tego pełna miska, postanowiła zostać. I tak jest u nas już od ponad dwóch lat. Nie jest może kotem "kolanowym", nie daje się za bardzo przytulać, ani sadzać na kolanach, ale mruczy i łasi się, i w ten sposób wyraża swoją wdzięczność. Jej los skierował się na dobre drogi i już nie jest tą chudą kupką nieszczęścia jaką była przez tyle lat. A oto dowód:












Bardzo chciałabym, żeby zobaczył ją teraz ten ktoś, kto tyle lat temu zostawił ją na pastwę losu.


Następnym razem opowiem Wam historię Loli, czyli czarnej szalonej kotki, która mieszka u nas od roku i wcale nie poważnieje ;)
Kasia


2 komentarze:

  1. Piękna kicia :)
    Widać, że jest u Ciebie szczęśliwa :-)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Zajrzałam na Twój blog i widzę, że Ty też masz podobnego kotka :)
      Pozdrawiam cieplutko,
      Kasia

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...