niedziela, 3 listopada 2013

Ani śladu...

W dalszym ciągu nie ma Loli. Wczoraj minął tydzień i nic.
Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Znajomi sąsiedzi też zostali zaangażowani, ale nikt niczego nie zauważył.
Przepadła jak kamień w wodę.
Mój smutek nie ma końca...



Nawet Baletnica, chociaż od początku nie polubiły się z Lolą, chodzi jakaś taka markotna, a co najdziwniejsze chodzi ścieżkami Loli w ogrodzie. Wskakuje na krzesło, na którym siadywała, wącha, wskakuje na stół w altanie...  Wydaje się jakby czuła, że stało się coś niedobrego.
Jeszcze tli się we mnie iskierka nadziei, że ona w końcu wróci, ale coraz bardziej się wypala :(

7 komentarzy:

  1. wroci napewno, znajduja sie kotki po kilku miesiacach nawet :)
    a pytalas sie w pobliskim schronisku cy tam jej ktos nie zaniosl?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytałam, sprawdzam codziennie na ich stronie czy nie ma jakiejś informacji. Niestety na razie nie ma żadnych wiadomości.
      Obyś miała rację Moniko! Może wróci...

      Usuń
  2. To smutne wiadomości, ale nie trać nadziei - może się znajdzie, musi się znaleźć, trzymam mocno za to kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu! Czekamy cały czas...

      Usuń
  3. jej... już się martwię z Tobą :( taka jestem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...