niedziela, 20 lipca 2014

Kryzys zażegnany

Witajcie kochani
Dawno nas tu nie było...  Powód jednak był dość poważny. Baletnica złapała koci katar i biedulka nie była w formie do fotografowania. Zaczęło się od braku apetytu, potem doszedł jeszcze ogólny zły stan - spała, nie chciała się bawić, nie reagowała na nic. Trzeba więc było jechać do weterynarza...  I tu zaczęły się schody, bo kto zna historię Baletnicy, to wie, że nie jest ona kotem udomowionym od malutkiego. Ma więc swoje dzikie zachowania, z którymi wolimy nie wchodzić w interakcje. Na szczęście udało się zapakować ją trzykrotnie w transporter i zaaplikować serię antybiotyków i wszystko dobrze się skończyło :)
A dziś Baletnica wykrzyczała, że wszystko już jest ok i jest zdrooooooowa :)))


Do usłyszenia!

12 komentarzy:

  1. oj bidulka, wiem co to znaczy koci katar...(
    ale dobrze ze juz zdrowa...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cieszymy się, że udało się pozbyć tego paskudztwa :)

      Usuń
  2. Ojoj .... to zdrówka duuuużo dla koteczki !!!!
    Po tym zieeeeeeeeeewie wnoszę ze dziewcze czuje sie dooobrze :-)
    Nadal zazdraszczam trawki koteczkowi i ogrodu.
    My się kisimy w bloku - tylko w nocy kotki sie chłodza na balkonie ...
    Pozdrawiamy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Oj tak, trawkę to kot kocha, do domu nawet nie myśli wchodzić :) W dzień trawnik, krzaczki, cień, a w nocy za sypialnię służy altana :) I tak lato kotu mija :)
      Pozdrowionka dla Was kochani :)

      Usuń
  3. To zdrówka i oby więcej takich przypadków nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) My też trzymamy łapę, żeby już było ok :)

      Usuń
  4. A kicia była wcześniej szczepiona na KK ?
    Dobrze że już dobrze :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była, ale nie w ostatnim czasie. Teraz musimy przypilnować i zabrać ją chociażby siłą na szczepienie. pozdrawiam

      Usuń
  5. Może to nie był KK tylko "zwykłe" przeziębienie ? Przy KK z nosa się leje , często jest zatkany ... Filipek na to często chorował w ostatnich latach życia, bo właśnie nie był zaszczepiony. Jak jeszcze był młody i chciałam go zaszczepić to "mądry" wet. powiedział że po co skoro nie wychodzi z domu ? Uwierzyłam ...
    Potem na stare lata to już było za późno jak się rozchorował i choroba nigdy się nie cofnęła na tyle żeby można było zaszczepić :(
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczek KK, ale na szczęście szybko zareagowałam, miała nadżerki na języku. Teraz będę się starała ją szczepić.
      pozrawiam

      Usuń
    2. No popatrz , kto by przypuszczał ... Myślałam że jak choć raz kot zaszczepiony to spoko ;)
      No to trzeba chociaż raz na trzy lata . Tak mówi nasza wetka.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dokładnie, lepiej dmuchać na zimne. Pozdrawiam cieplutko

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...